Archiwum transmisji online >><kliknij tutaj>

niedziela, 31 lipca 2011

Lubichowo - Lipinki - siódmy dzień pielgrzymki

Są wakacje a my już drugi raz byliśmy w szkole. Lekcji nie było, dzwonek nie dzwonił, prac domowych nie zadawano. Jeśli tak teraz wyglądają gimnazja, to chętnie wrócimy we wrześniu. Było gdzie spać, jeść nam dali, prysznice były bez kolejek. W ogromnym budynku ze świetnym wyposażeniem  zostało zakwaterowanych tylko siedemdziesięciu "uczniów". Oczywiście w kilku przypadkach nie obyło się bez przeprowadzek w obrębie szkoły (na odległe krańce korytarzy) spowodowane odgłosami chrapania.
Kwestia chrapania była również poruszana przez Księdza Kierownika w komunikatach dla pielgrzymów. Żartobliwie zasugerował on, że pielgrzymów chrapiących należy wynosić na trawkę.


Jednak to temat głodu przykuł w dniu dzisiejszym naszą uwagę. Był on przedmiotem dzisiejszych czytań i ewangelii (Mt 14, 13 - 21). Czytania mówią nam o głodzie nie tylko fizycznym, ale i głodzie miłości. Maciek odczytał te czytania w kontekście piramidy potrzeb A Maslowa. Aby zrealizować potrzeby wyższego rzędu, należy zaspokoić najpierw potrzeby niższego rzędu (potrzeby fizjologiczne: np. jedzenie). Potrzeba miłości tkwi głęboko w każdym człowieku. Gdy czujemy, że jesteśmy kochani, to łatwiej jest nam przetrwać trudne chwile, jesteśmy szczęśliwsi i czujemy się ważni. Jeżeli my kochamy, to uczymy się przezwyciężać własne egoizm. Najwyższą formą miłości jest miłość do bliźniego, czyli transcendencja z piramidy Maslowa.

Natomiast mnie bardziej zainteresował sam mechanizm pomnażania pożywienia, omówiony w ewangelii o cudownym rozmnożeniu chleba (Łk 11,9-11).Konstrukcja jego jest bardzo podobna do stosowanej przy zarządzaniu wiedzą. Otóż, wiedza to taki czynnik produkcji, który im bardziej jest zużywany, tym jest go więcej (i to nie jest żaden cud). Natomiast w sytuacji braku zastosowania lub komercjalizacji, jej wartość drastycznie spada. Jest to więc odwrotna zależność niż w przypadku tradycyjnych czynników produkcji (więcej>>tutaj). Warto więc rozpoznać w aspekcie duchowym, co może być chlebem, który w wyniku "rozdawania" nie traci na ilości i wadze. Dzięki takiej analizie można stworzyć mechanizm mnożący korzyści - "wehikuł" wartości.
Tym tematem zajmiemy się w kolejnych dniach.



Coraz bardzije jesteśmy przekonani, że Ekspres Kaszubski to połączenie szwajcarskiej precyzji i niemieckiej punktualności. Szczególnie doceniamy służby, jak i samych pielgrzymów. Nasza kolumna podąża w miarę zwartym szykiem, nawet po polnych drogach. Dziś było to szczególnie widoczne, gdyż wędrowaliśmy po piaszczystych trasach przez las. Pamiętamy podobne sytuacje na innych pielgrzymkach. W podlaskiej, są to nieliczne etapy, w których obowiązują nadzwyczajne procedury. Pątnicy już na początku dnia są uprzedzani o wyjątkowej nawierzchni. Mają podnosić wysoko nogi, jeśli są zmęczeni to powinni podjechać samochodem - karetką z uwagi na dodatkową trudność - pył. Podobnie jest na Pielgrzymce Szczecińskiej, gdzie cały dzień pielgrzymi idą przez Puszczę Notecką. W Warszawskiej Pielgrzymce Akademickiej (WAMP) piaszczyste drogi to codzienność. Chodzi się po nich w sposób nie za bardzo zorganizowany. Żartobliwie mówi się, że Grupa Zielona (liczebnością przypomina naszą pielgrzymkę) wstaje z odpoczynku, gdy jej ogon dochodzi do miejsca postoju.

Końcówka dnia była szczególnie miła. Dziś odbyło się ognisko połączone z Apelem Jasnogórskim.

Poniżej przedstawiamy krótki materiał filmowy.